Kto zyska a kto straci na koronawirusie? Wpływ epidemii na rynek spożywczy w Polsce

Od dwóch tygodni jesteśmy bombardowani doniesieniami z rynku handlu detalicznego artykułami spożywczymi – nasiliły się wizyty w sklepach wielkopowierzchniowych i zakupy na zapas, sklepy internetowe z żywnością mają bardzo wydłużone terminy dostaw. Z drugiej strony, zamknięcie granic negatywnie wpływa na liczbę podróżujących, zamknięcie sklepów niespożywczych w galeriach handlowych na liczbę odwiedzających itd. W tej sytuacji PMR postanowiło oszacować wpływ epidemii na rynek spożywczy i jego poszczególne kanały dystrybucji.

 

Internet zyska. Czy ktoś jeszcze?

W raporcie „Wpływ epidemii koronawirusa na rynek spożywczy w Polsce. Scenariusze i prognozy rozwoju na 2020” zawarliśmy prognozy dynamiki sprzedaży w 2020 r. dla kanałów dystrybucji rynku spożywczego w trzech scenariuszach – aktualnym (utrzymanie obecnych obostrzeń, bez zamykania sklepów i obejmowania kwarantanną miast), zbliżonym do włoskiego oraz skrajnie negatywnym (co ciekawe, dopiero w tym scenariuszu przewidujemy spadek wartości rynku spożywczego). Dla porównania, prognozowaliśmy też wartość rynku i kanałów dystrybucji w 2020 r. w sztucznej sytuacji braku epidemii. Z prognoz PMR wynika, że przy obecnej sytuacji zyskuje głównie kanał internetowy oraz sklepy wielkopowierzchniowe – głównie dzięki zakupom na zapas oraz ograniczeniu zakupów impulsowych przez konsumentów.

 

Co w przypadku pogorszenia sytuacji?

Jeżeli sytuacja się pogorszy – zostaną wprowadzone dodatkowe restrykcje np. w przemieszczaniu się lub dotyczące wychodzenia z domów (co ma miejsce obecnie np. w Czechach), to należy spodziewać się znacznego obniżenia dynamiki rynku spożywczego w 2020 r. Wtedy też ciężko będzie znaleźć zwycięzców – jednak niektóre kanały dystrybucji stracą mniej niż inne. Duże znaczenie odgrywać będzie logistyka – utrzymanie stanów magazynowych żywności oraz zdolność do zaopatrywania sklepów przełożą się na lepsze wyniki niż u konkurencji.

 

Scenariusze wpływu epidemii koronawirusa na rynek spożywczy w Polsce

1. Pojedyncze zachorowania na terenie Polski

Nie ma co ukrywać – nawet jeżeli obecnie nie ma terenie Polski przypadków zachorowań (stan na 2 marca rano), to należy spodziewać się, że prędzej czy później takie przypadki się pojawią. Jeżeli epidemia na terenie Polski ograniczy się do pojedynczych przypadków (nawet kilkudziesięciu czy kilkuset, ale rozproszonych w skali kraju), a władze i służba zdrowia będą w stanie utrzymać sytuację pod kontrolą, to nie należy spodziewać się silnego wpływu na rynek detaliczny. Zyskać może handel internetowy, prawdopodobnie też niewielkie sklepy blisko domu – konsumenci będą chcieli ograniczyć przebywanie w dużych skupiskach ludzi, więc mniejszą frekwencję mogą odnotować wszystkie formaty wielkopowierzchniowe (supermarkety, hipermarkety i dyskonty). Jednak pozytywny wpływ na te kanały będzie ograniczony – po pierwsze, sklepy internetowe mają ograniczone możliwości dowozu – nie da się w szybkim tempie zwiększyć floty pojazdów. Po drugie – ich pełna oferta jest dostępna na ograniczonym obszarze, w Polsce wciąż niewielu detalistów posiada rozwiniętą sprzedaż internetową. Wpływ na cały rynek spożywczy również będzie stosunkowo niewielki – nawet jeżeli konsumenci będą kupować na zapas, to tylko część produktów nadaje się do długiego przechowywania, ponadto można je skonsumować w późniejszym terminie, więc sprzedaż w ciągu roku powinna się wyrównać. Większym zagrożeniem jest rozwój epidemii w krajach, z których importujemy żywność – może się to przełożyć na problemy z dostawami. Jednak Polska wciąż jest bardzo dużym producentem żywności, co powinno ułatwić kwestię dostaw.

 

2. Większe skupiska osób chorych, wprowadzenie kwarantanny w wybranych regionach kraju

Ten scenariusz miałby bardziej negatywny wpływ na rynek. Mogłoby dojść do problemów z transportem towarów nawet wewnątrz kraju, zamknięć zakładów produkcyjnych, sklepów i centrów logistycznych na obszarach objętych kwarantanną, ponadto nawet na terenach „zdrowych” konsumenci prawdopodobnie rzuciliby się do sklepów by zaopatrzyć się na zapas. Jeżeli doszłoby do problemów z zaspokojeniem podstawowych potrzeb konsumentów, być może obowiązek ten na siebie musiałyby wziąć służby – np. armia. Wtedy wpływ na rynek spożywczy na pewno byłby negatywny i należałoby się spodziewać znaczącego, ujemnego wpływu na dynamikę rynku.

 

3. Duża liczba zachorowań i zgonów, szybki rozwój epidemii na terenie całego kraju

Choć najbardziej negatywny, to na szczęście najmniej prawdopodobny scenariusz rozwoju sytuacji. Przy szybkim rozwoju epidemii dość szybko doszłoby do opróżnienia sklepów. Transport produktów byłby utrudniony, sklepy i zakłady pracy zamknięte, zapewne bardzo szybko rozwinąłby się czarny rynek, bo służby mogłoby nie radzić sobie z zapewnieniem zaopatrzenia w żywność wszystkim mieszkańcom kraju.

 

Ostatnia prognoza PMR odnośnie dynamiki rynku spożywczego zakłada wzrost rynku o 4,3% r/r w 2020 r. (wartość nominalna, obejmująca inflację). Opracowane scenariusze na rok 2020 zakładały (w zależności od wielu czynników) wzrost w przedziale 2,4-5,9% i jesteśmy przekonani, że dynamika rynku spożywczego ostatecznie zmieści się w tym przedziale. Należy pamiętać, że na ten moment na świecie odnotowano ok. 87 tys. przypadków. Śmiertelność wynosi ok. 3%. Biorąc pod uwagę, że walka z epidemią trwa już od ok. 2 miesięcy – to stosunkowo niewielka liczba przypadków, rozprzestrzenianie się choroby także jest wolniejsze niż należałoby się tego spodziewać w tak zglobalizowanym świecie.

 

 

AUTOR
Bartosz Bolecki
Retail Business Unit Director

KONTAKT DLA MEDIÓW
marketing@pmrcorporate.com
Tel. +48 12 34 05 135